Słów kilka o wyuczonej bezradności

Grupy ras FCI

Problemy wychowawcze to chleb powszedni każdego zoopsychologa. Codziennie musimy zmierzyć się z różnego typu sytuacjami, które wynikają z wielu często bardzo skomplikowanych decyzji, wydarzeń itp. Pomimo tego część osób wstydzi się przyjść do psychologa zwierzęcego czy trenera, gdy napotykają trudności wychowawcze. Być może mają oni poczucie, że zostaną ocenieni negatywnie lub wydaje im się, że jako jedyni doświadczają tego typu sytuacji. Pomimo naszych zapewnień, że warto przyjść do specjalisty od razu, gdy jest to możliwe, czują oni opory i wolą skorzystać z niesprawdzonych porad.

W efekcie powyższego nastawienia, opiekunowie poszukują pomocy wśród niespecjalistów. Dopytują znajomych, którzy jawią im się jako kompetentni. W efekcie dobry hydraulik, który nie ma pojęcia o wychowaniu psa, staje się dla nich specjalistą w zakresie zoopsychologii. Stosując często agresywne działania lub decydując się na niesprawdzone i przestarzałe metody awersyjne, zaczynają własne szkolenie psa. Wielokrotnie nie zraża ich to, że podejmowane działania są nieskuteczne. Część jednak w pewnym momencie zaczyna szukać pobliskiej szkoły dla psów.

Metody awersyjne rodem z eksperymentów M. Seligman i S. Maier

Martin Seligman i Steven Maier przeprowadzali eksperymenty na zwierzętach, których efektem było sformułowanie koncepcji wyuczonej bezradności. Razili oni prądem psy umieszczone w klatce, a bodziec awersyjny z punktu widzenia psa był nieobliczalny i nieunikniony, gdyż nie mógł przed nim uciec. W efekcie zwierzęta zaczynały biernie znosić cierpienie oraz ból, kuląc się i kładąc w klatce. Nawet po przeniesieniu ich do klatki, z której były w stanie się wydostać po pokonaniu przeszkody, decydowały się na bierne przyjmowanie negatywnego bodźca. Następnie próbowano nauczyć je, że mogą one pokonać barierkę i przejść do bezpiecznego miejsca. Pomimo wszystko rażone prądem pozostawały po stronie, po której odczuwały cierpienie.

Takie zachowanie psów posłużyło naukowcom do sformułowania teorii o wyuczonej bezradności. Kolejne eksperymenty wykazały, że zjawisko to występuje u wielu gatunków zwierząt, także u człowieka. Poczucie braku kontroli nad sytuacją, braku możliwości wykonania jakiejkolwiek czynności, aby uniknąć negatywnych konsekwencji prowadzi do:

  • deficytów poznawczych polegających na braku umiejętności przewidywania konsekwencji działania;
  • deficytów motywacyjnych;
  • deficytów emocjonalnych takich, jak: lęk, depresja, zmęczenie, apatia.

Wyuczona bezradność w praktyce

W praktyce wyuczona bezradność prowadzi do tego, że pies nie potrafi nauczyć się poprawnego zachowania, nawet po zmianie sposobu nauczania na właściwy. Okazuje się bowiem, że kara nieobliczalna i nieunikniona – z punktu widzenia zwierzęcia – powoduje zniechęcenie. Pies będzie kulić ogon, wykazywać zachowania świadczące o lęku, obawiając się negatywnego uczucia, jednak w dalszym ciągu deficyty motywacyjne i poznawcze będą utrudniać mu naukę nowych zachowań.

Tak skomplikowane i trudne przypadki zdarzają się rzadko, jednak każdy zoopsycholog lub trener ze szkoły dla psów spotkał się z trudnościami w przypadku nauki zwierzęcia, nad którym ktoś kiedyś się znęcał. Niestety podobne problemy zdarzają się również w przypadku, gdy zwierzę wcześniej poddane zostało niefachowym metodom awersyjnym. Szkolenie w takich sytuacjach jest trudniejsze i przebiega wolniej niż u innych psów.

Agresja jako źródło problemu

Analizując powyższe, stosowanie metod awersyjnych bez odpowiedniej wiedzy może prowadzić do wyuczonej bezradności. Pies, który nie rozumie reguł rządzących negatywnym bodźcem, będzie miał poczucie, że nie jest w stanie go uniknąć. W efekcie po pewnym czasie zacznie wykazywać brak nadziei na zmianę sytuacji, a nauczenie go na nowo reguł może być utrudnione a nawet niemożliwe. Bicie jako przykład bodźca awersyjnego prowadzić może do całkowitej bierności zwierzęcia i do deficytów poznawczych czy emocjonalnych. Zwierzę po pewnym czasie może mieć poważne problemy z nauczeniem się właściwego zachowania. W efekcie tego typu agresja nie tylko krzywdzi, ale uniemożliwia osiągniecie efektu wychowawczego.

Problemem może okazać się także obroża elektryczna, często stosowana przez opiekunów na własną rękę. Nieobliczalne stosowanie bodźców awersyjnych, brak wskazywania psu właściwego zachowania i rażenie go prądem w niezrozumiałych dla niego sytuacjach po dłuższym czasie może uniemożliwić jakąkolwiek naukę. W takich okolicznościach nie tylko nie pomaga to w wychowaniu, a wręcz je utrudnia i staje się okrutnym narzędziem tortur.

Podsumowanie

Nie zawsze metody awersyjne prowadzą do wyuczonej bezradności. Niestety stosowanie ich jako środka wychowawczego przez opiekunów bardzo często przybiera formę – z punktu widzenia psa – nieobliczalnego cierpienia, którego zwierzę nie potrafi powiązać z określonym zachowaniem. W efekcie pies nie dostrzega powiązań pomiędzy podjętą przez niego akcją a reakcją na nią. Sam proces stosowania tego typu metod nie uwzględnia relacji między człowiekiem a zwierzęciem i pomija, że bardzo często niewłaściwe interakcje są źródłem problemu.

O wiele lepszym sposobem jest uczenie psa właściwego zachowania i wskazywanie mu, czego oczekuje opiekun. Czworonogi bardzo chętnie uczą się i dostosowują do życia z ludźmi, dlatego wystarczy odrobina zachęty, aby stworzyć udaną relację ze zwierzęciem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *